Region

Przeciw "Piątce dla zwierząt". Protest rolników ze Zbuczyna

Siedlce Śr. 07.10.2020 09:41:00
07
paź 2020

Kilkadziesiąt ciągników w centrum Siedlec, żałobny wieniec pod biurem posła Krzysztofa Tchórzewskiego i senatora Waldemara Kraski. W ten sposób protestowali dziś przeciw „Piątce dla Zwierząt” rolnicy ze Zbuczyna i wschodniej części powiatu siedleckiego.

Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych podkreślał ogólnopolski charakter protestu i eksponował negatywne skutki ustawy dla całego rolnictwa, nie tylko dla hodowców zwierząt futerkowych. Wypomniał też rządzącej partii poparcie, jakie uzyskała na wsi w ostatnich wyborach: – Dzięki nam dostali władzę, zaufaliśmy im, a oni nam dali prosto w twarz: samą ustawą i nowym ministrem rolnictwa. Jarosław Kaczyński właśnie jednoczy polską wieś i za trzy lata będzie z nim pożegnanie przy urnach wyborczych. Nie pozwolimy na to, żeby niszczyć dobrze funkcjonującą branżę. Produkujemy i eksportujemy dobrą żywność. Drób to 58 procent eksportu, bydło 35 procent. Nie ma eksportu bez uboju rytualnego. Nie ma też produkcji bez utylizacji odpadów, a zwierzęta futerkowe zjadają ich 750 tys. ton. To nie ekonomia, tylko ideologia. Z ideologią się nie dyskutuje, tylko niszczy w zarodku, bo ona zniszczy nas. Dziękujemy tym posłom, którzy głosowali przeciwko tej ustawie. Tym, którzy byli za, będziemy to pamiętać, jak przyjdą za trzy lata po nasze głosy. Nie chcemy rekompensat i odszkodowań, chcemy móc pracować i zarabiać w naszych gospodarstwach – mówił szef OPZZ RiOR. Dodawał, że nie da się zlikwidować jednej branży bez negatywnych skutków dla innych, bo ograniczenie hodowli natychmiast odczują rolnicy uprawiający zboża lub kukurydzę na paszę. Wezwał parlamentarzystów rządzącej partii do odrzucenia ustawy w całości, a gdyby miało jednak dojść do jej uchwalenia, to tylko w zakresie hodowli zwierząt futerkowych (z dużym vacatio legis i za odszkodowaniami), bez ruszania rytualnego uboju drobiu i bydła.


Uczestniczący w demonstracji hodowcy mówili z kolei, że jeszcze nie pozbierali się po wcześniejszych stratach, a już otrzymują kolejny cios. Niektórzy są zadłużeni w związku z ASF-em, bo odszkodowania za utracone stada ledwo zrekompensowały ich wartość, a spadek cen skupu uderzył w ich możliwości spłaty kredytów. Przypominali sytuację z 2013 roku, kiedy po pierwszej próbie zakazu uboju rytualnego ceny wołowiny natychmiast spadły o 1,5 zł na kilogramie.


Na demonstracji pojawili się też działacze partii opozycyjnych, solidaryzując się z oburzeniem rolników i domagając się wycofania, a przynajmniej daleko idącego złagodzenia zapisów ustawy. Krzysztof Borkowski z PSL, który poza działalnością polityczną jest właścicielem zakładów mięsnych, krytykował nieznajomość realiów u twórców „piątki”. W jego opinii, los zwierząt hodowlanych pogorszy się zamiast poprawić, bo trzeba je będzie transportować na większe odległości. Natomiast zwierzęta odebrane właścicielom przez ekologicznych aktywistów też nie dostają żadnej gwarancji lepszych warunków. Rezultatem ustawy będzie poważne osłabienie polskich producentów żywności, co będzie wspaniałym prezentem dla ich zagranicznej konkurencji: – Nie rozumiem, jak w kryzysie gospodarczym spowodowanym epidemią można niszczyć gałąź gospodarki, która dużo eksportuje i przynosi państwu dochód. Skąd w takim razie weźmiemy na 500+ i oddłużenie szpitali? – mówił Krzysztof Borkowski. Wtórował mu Paweł Wyrzykowski z Konfederacji, dla którego „piątka” to desperacka i niefortunna próba pozyskania przez PiS elektoratu wśród młodzieży, ale kosztem wyborców wiejskich i poważnych strat dla gospodarki.


Na 13 października organizacje rolnicze zapowiadają dużą, 50-tysięczną manifestację w Warszawie.


AB [ja]

Nasz reporter jest do państwa dyspozycji:
Adam Białczak
+48.500187558

0 komentarze

Podpisz komentarz. Wymagane od 5 do 100 znaków.
Wprowadź treść komentarza. Wymagane conajmniej 10 znaków.